Można by sobie wyobrazić, że wyjazd na studia MBA po 3 latach pracy w BCG to głównie okazja do dalszego doskonalenia umiejętności biznesowych i pogłębiania wiedzy z dziedziny zarządzania czy marketingu. Moje doświadczenie w Kellogg School of Management pokazuje, że to tylko ułamek tego, jakie możliwości rozwoju daje szkoła biznesu.
U podstaw Kellogg’a leży praca w zespole, i muszę przyznać, że nie jest to tylko slogan. Poza wykładami, większość zadań wykonuje się w grupach, a wiedzy wynikającej z wymiany doświadczeń w ramach wspólnych dyskusji nie można zdobyć w książkach. Trudno sobie wyobrazić bardziej wszechstronne spojrzenie na problem niż na przykład wymianę poglądów przez prowadzącego własną firmę Włocha, analityka finansowego z Chile, bankowca z USA i konsultanta z Chin czy Nowej Zelandii. A właśnie w takich grupach miałem okazję pracować. Ponadto, wiele problemów, które analizowaliśmy dotyczyła rynków o zupełnie innym stopniu rozwoju i charakterystyce niż w Polsce, czy nawet w Europie. Poszerzało to w sposób nieporównywalny wachlarz potencjalnych rozwiązań biznesowych.
Wszechstronność zadań, z którymi miałem do czynienia począwszy od rozwiązywania case study po gry symulacyjne czy prezentacje wyników na forum klasy zapewniała, że studia MBA były dla mnie także doskonałą okazją do rozwoju zdolności interpersonalnych i menedżerskich. Ponadto, studia na Kellogg’u to szansa na poznanie amerykańskiego środowiska biznesowego, dzięki niezliczonej liczbie gościnnych wykładów, warsztatów prowadzonych przez firmy czy choćby spotkań z profesorami, które oni chętnie organizują, niezależnie od normalnych zajęć.
Nie mogę pominąć jeszcze jednego aspektu studiów na Kellog School of Management. Położona w Evanston na przedmieściach Chicago, nad samym jeziorem Michigan uczelnia, pozwala łączyć bogactwo atrakcji kulturalnych dużej metropolii z akademickim klimatem uniwersyteckiego miasteczka oraz leniwego kurortu. Widok panoramy wieżowców Chicago, jaki miałem przed oczami w trakcie porannego biegu nad brzegiem jeziora dodawał sił i pozwalał nabrać energii na cały dzień, który z reguły pełen był wykładów oraz innych zajęć i wydarzeń, a kończył się zwykle kolacją z przyjaciółmi ze szkoły.